niedziela, 7 grudnia 2014

Znowu filc - rękawiczki i szal 'Powiew wiosny' // Again Felt - Gloves and Shawl 'Breath of Spring'

Podobno zima za pasem - już nawet kilka mroźnych dni było, i niestety udało mi się przeziębić.
Tak jakoś mam czasami i właśnie się intensywnie kuruję...
Co zaradniejsi z mojego otoczenia w związku z tą ciut zimniejszą porą roku postanowili się zabezpieczyć przed zmarznięciem i dzięki temu wykonałam następne rękawiczki filcowe...
O, takie właśnie...


Właścicielka nie mogąc się doczekać, przyjechała i porwała je, jeszcze mokre zresztą, więc zdjęcia tym bardziej nie oddają kolorystyki...


A tak wyglądały w trakcie 'układania'.
Prawda, że proces filcowania zmienia zarówno projekt , jak i same barwy.
Kolory są bardziej przytłumione...
W przypadku rękawic nawet bardziej, ponieważ sam proces filcowania jest dużo intensywniejszy...



Ale najważniejsze, że właścicielka zadowolona i już nawet dzisiaj do mnie dzwoniła, aby powiadomić, że rękawice wyschły i wyglądają świetnie..
No cóż, mogę sobie tylko życzyć, żeby zawsze zadowolenie towarzyszyło odbiorowi moich prac..
Myślę, że to marzenie większości z nas...

I jeszcze pokażę Wam mój jeden z najbardziej ulubionych szali, oczywiście w zielonych wiosennych barwach - tak na przekór nadchodzącej porze...
Stąd zresztą jego nazwa 'Powiew wiosny'.
Szal zrobiony już dawno i noszony już sporo, tylko jakoś nie chciał się obfocić...
Tak więc tylko pozostaje mi Was przeprosić za jakość zdjęć ;)
Może jakąś inszą porą zrobię jeszcze jakieś ładne fotki i je tu dołączę...



Po raz pierwszy robiłam szal na silk lapsie...
To taka jedwabna pajęczynka (gdyby ktoś nie wiedział, jak ja jeszcze nie tak dawno), którą można prawie w nieskończoność rozciągać, i na tym układa się dopiero wełnę.
Szal wychodzi lekuchny i milutki...
Chciałam na zdjęciu pokazać tę z lekka błyszczącą jedwabną pajęczynkę, ale jak wiecie zapewne, nie jest łatwo takie ulotności fotografować, więc i mnie to kiepsko wyszło...
Może kiedyś uda się lepiej...

Pragnę też dodać, że reniferki nadal się haftują, ale inne motywy też...
Niebawem będę się chwalić.


I jeszcze na koniec jedno zdjątko z Berlina, z jakiejś fajnej imprezy plenerowej na starym mieście - Pani pozwoliła się nam sfotografować...
Jak widać, nie tylko u nas kołowrotki są w użyciu...


Pozdrawiam Was serdecznie !!!
Bardzo dziękuję za liczne odwiedziny i cudowne komentarze :)
I życzę Wam - i sobie też - chociaż trochę słonka na niebie...

sobota, 29 listopada 2014

Renifery i reniferki... i wzorki // Reindeer and Little Reindeer... and Patterns

Jak już wcześniej kiedyś o tym pisałam, moje handmade dopada mnie fazami...
Aktualnie zostałam dopadnięta przez fazę  haftowania krzyżykami, a mówiąc bardziej konkretnie - haftowania świątecznych zawieszek...
I tym razem są to zdecydowanie reniferki, mniejsze i większe, choć kilka gwiazdek też się między nie zaplątało...


Jak widać, reniferów powstało jak dotąd całkiem sporo... i nie jestem pewna, czy to już jest koniec...
Niestety, tylko część z nich jest już 'oprawiona'.
Jeszcze tylko dodam, że wszystkie zawieszki są dwustronne, a niektóre dodatkowo obszyte metaliczną nitką, czego kompletnie na zdjęciach nie widać...
Jutro będę nadrabiać te niedociągnięcia 'oprawowe'.


Przy jednym prawie poległam.
Nieopatrznie wyciągnęłam jakąś niezidentyfikowaną złotą nitkę i zabrałam się do haftu...
Na początku szło wszystko nawet nieźle, ale potem zaczęły się schody...
Nitka się zaczęła rozdzielać i końca nie było widać, jakoś też się jakby wydłużała i oczywiście supłała, rwała i co tylko sobie możecie wyobrazić...
W efekcie po dwóch dniach haftowania mam już cały łeb renifera - imponujące osiągnięcie...
Ale może jakoś powalczę jednak z tą nitką i wtedy Wam pokażę tego najbardziej złotego renifera.


Dlaczego tyle tych reniferów???
Bo bardzo lubię te zwierzaki, mają w sobie tyle majestatu i są po prostu piękne.
Tak więc trudno jest się im oprzeć.
No sami tylko zobaczcie...



I czasami  jest ich dużo, tak jak i moich zawieszek ;)


W planach mam też następne zawieszki (ale mnie wzięło), ale będą nie tylko z reniferami...
Obiecuję :)

I jeszcze dwa wzorki gwiazdek dla Was - może się przydadzą :)
Pierwsza jest w prostokącie, natomiast druga to idealny kwadrat (życzę miłego 'gwiazdkowania').



A takiego renifera, czerwonego w białe kropki, chciałam sobie kupić w Berlinie w pewnej miłej kafejce galerii, ale jakoś udało mi się powstrzymać.
Uważam to za wielki sukces, ale jednocześnie i wyrzeczenie...


I na koniec śliczne berlińskie różczyki dla Was :)))


Pięknie dziękuję za liczne odwiedziny i wspaniałe komentarze :)
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i życzę miłej niedzieli...

wtorek, 25 listopada 2014

Zakupy w Berlinie - ciąg dalszy // Shopping in Berlin - continuation


Jeszcze trochę Was pomęczę moim wypadem do Berlina i zakupami tam poczynionymi...
Ale przyrzekam, że pominę różniste odzienie tam nabyte ;)

Tym razem trochę bardziej szyciowo...


Ilość materiałów i ich różnorodność wprost porażająca...
Więc wyobrażacie sobie, jaki trudny był wybór i nie zawsze zresztą najlepszy, jak się okazało przy okazji jednego materiału...
Ale trudno, jesteśmy omylni, więc w końcu jakoś to przebolałam (zrezygnowałam z drogiego materiału, który bardzo mi się podobał i kupiłam niewiele tańszy, bo się pomyliłam... ech...).



Tasiemki były też świetne, więc nie mogłam im się oprzeć i w dodatku w jednym sklepie trafiłyśmy naprawdę na tanie... jaka była nasza radość...


A temu materiałowi zrobiłam osobne zdjęcie, żeby go bliżej pokazać, gdyż jest bardzo ciekawy, cały w takie migocące złociste punkciki, co zdjęcie oczywiście nie do końca pokazuje - ale może chociaż trochę widać...

Ten materiał nabyłam specjalnie jako tło do powyższego haftu...
Mam nadzieję, że sam haft uda mi się przed świętami skończyć i oprawić.


A to jest ten nie za wielki samplerek świąteczny, o którym wspominałam we wcześniejszym poście i ma być oprawiony z kolei tym materiałem.
Jak już to zrobię oczywiście nie omieszkam się Wam pochwalić :)
Jeszcze jeden materiał jest przeznaczony na oprawę haftu, ale o tym już przy innej okazji (tak myślę, że będzie to nie wcześniej, jak już po świętach).

I jeszcze trochę świąteczności berlińskiej, bo naprawdę było czym oczy cieszyć :)





Jak widać, reniferowi nawet ja nie mogłam się oprzeć :)
Było ich zresztą dużo i bardzo różnych...



W ramach przygotowań do świąt na Potsdamer Platz ustawiono już zjeżdżalnię i byłyśmy świadkami zwożenia na nią śniegu.
Bardzo jestem ciekawa, jakie jeszcze inne atrakcje wymyślono dla mieszkańców (i zresztą  nie tylko) miasta w tym specyficznym okresie.
Może w przyszłości uda mi się o tym przekonać naocznie...

Więcej na temat Berlina i jego ciekawostek TUTAJ - tylko za jakiś czas, bo chwilowo jakoś z niczym nie nadążam i mam poważne zaległości wpisowe na tym moim drugim blogu...
A żegna Was jeszcze jeden miś berliński - całe ich mnóstwo szwendało się po mieście...


Bardzo Wam wszystkim dziękuję za liczne odwiedziny i przemiłe komentarze ♡♡♡
Wspaniale, że chce się Wam do mnie zaglądać...

czwartek, 20 listopada 2014

Berlin - zakupowe szaleństwo // Berlin - Shopping Spree

Jak wspomniałam we wcześniejszym poście, byłam przez jakiś tydzień w Berlinie i był to naprawdę fantastycznie spędzony czas.
Każdego dni poznawałyśmy miasto, a w zasadzie jakiś jego niewielki kawałeczek oraz wyszukiwałyśmy kolejny sklep z naszej zakupowej listy - od razu muszę się przyznać, że nie wszędzie dotarłyśmy, ale za to w niektórych miejscach byłyśmy po kilka razy; trafiałyśmy też w całkowicie niezaplanowane rejony.
A byłyśmy tam w przepięknym czasie - miasto powoli przygotowywało się już do świąt, a poza tym obchodzono 25. rocznicę zburzenia muru berlińskiego (więcej na ten temat w następnym poście).

Już większość zakupów udało mi się obfocić, choć oczywiście nie wszystkie.
Tak więc przygotujcie się teraz na całkiem sporo zdjęć :)
I już zapowiadam, że następny wpis to będzie ciąg dalszy...

Na pierwszy ogień idzie wełenka i szydełka, na które polowałam z sukcesem.
Wełenka jest przepiękna.
Fotka kompletnie nie oddaje subtelności jej cieniowanych kolorów...
W założeniu ma być czapa dla mnie, ale jeszcze nie wiem jaka...

Może jakieś porady od Was...
Będę bardzo wdzięczna za wszelkie podpowiedzi :)



A teraz trochę mieszanek jedwabiu z wełną do filcowania...
Niestety, w tym wypadku barwy bardzo przekłamane...
Możecie mi wierzyć, że są przepiękne.


A takie próbki czystej wełenki do filcowania dostałam w prezencie i już wiem, że w przyszłości pewnie znowu pojadę do Berlina na zakupy...


I coś do moich haftów...

Było tego całkiem sporo i w zasadzie codziennie były jakieś nowe dostawy, naprawdę straszecznie ciężko było się na coś zdecydować.
Możecie mi wierzyć na słowo ;)
A jeszcze jeden drobny prezencik, który dostałam z okazji moich hafciarskich zakupów - śliczne jedwabie Madeiry...


Na koniec dzisiejszych zdjęć zakupowych różne drobiazgi, których mnogość i ogromna rozmaitość nas totalnie oszołomiła i powaliła na kolana...
Guziki widziane w KaDeWe (zresztą nie tylko tam) były po prostu fantastyczne (mniej ich ceny) i już wiemy, że w przyszłości musimy sobie jakieś kupić (niestety, nie zrobiłyśmy zdjęć) - to nieodwołalne postanowienie...


Jak widzicie, są tu różne rzeczy - kapelusiki kupione przez mnie z myślą o moich myszkach, guziki z napisami - Hand Made i Made By Me (będę je wykorzystywać przy niektórych haftach)  i takie wieszaczki przyssawki w wersji mini - rewelacja po prostu.


A tu już moja mysia w nowym kapeluszu.
Prawda, że cudo...

Nawet gdybym chciała, nie potrafię Wam wyliczyć chociaż części różności, które miałam przyjemność oglądać...
I tylko żal, że jednak nie na wszystko było nas stać, a przede wszystkim żal, że u nas nie ma takich fantastycznych sklepów (tu sobie wzdycham całkiem głośno).

A Berlin - w którym byłam już kilkukrotnie, ale raczej towarzysko - zaskoczył nas totalnie ilością sklepów, tzw. marketów i domów towarowych (od całkiem malutkich po ogromne). Po prostu wcześniej do głowy mi nie przyszła myśl, że może tego być aż tyle...
I od razu dodam, że nie były to banki, Carrefoury Expressy i Rossmanny, które królują na naszych ulicach (a przecież to też stolica).

Gdyby ktoś się wybierał do Berlina, zawsze chętnie służę informacją o sklepach i miejscach, które udało się nam już namierzyć i o takich, o których się dopiero dowiedziałyśmy (do wypróbowania za następną bytnością).

A teraz trochę bajecznej berlińskiej świąteczności, o której wspominałam na początku wpisu (to wszystko to wystawy i wnętrza sklepów).
Życzę miłego oglądania...








I miłe niedźwiadki berlińskie (występujące w wielkiej rozmaitości) na do widzenia dzisiaj :)
Urocze, nieprawdaż :)

I już tradycyjnie chciałam Was wszystkich pozdrowić serdecznie!!!
Witam ciepło moich nowych Gości Obserwatorów :)
Dziękuję za Wasze odwiedziny i przemiłe komentarze...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...